Khao San Road

To tutaj. Kierowca tuk-tuka zatrzymuje swój pojazd na środku ulicy.

Wysiadamy. Nad nami pajęczyna kolorowych świateł. Ogłusza nas zgiełk ulicy, warkot silników, syreny klaksonów, okrzyki rowerzystów i pieszych.

Khao San Road. Praga ma most Karola. Nowy Orlean Basin Street a Bangkok Khao San Road. Tutaj czai się magia.

Beata kurczy się w sobie pod wpływem wszechogarniającego hałasu, a tłum wsysa nas w swój główny nurt. Tancerz wiruje w ostrym świetle blokowanego samochodu, a gawiedź jak w hipnozie obserwuje jego przedziwne figury.

Idziemy dalej. Uliczni handlarze sprzedają tanie t-shirty, robaki zatapiane w karmelu, parasolki i drewniane żaby demonstrując ich zabawny rechot.

Hałas dyskotek z obu stron ulicy nie pozwala zamienić słowa. Salony masażu, gabinety tatuażu i najróżniejsze knajpy poprzedzielane sklepami z tanimi pamiątkami. Falujący tłum. Masażyści stóp mają liczną klientelę. Podobnie jak małe rybki ochoczo ogryzający zmęczone stopy turystów.

Młoda dziewczyna gra na gitarze, ale jej dźwięków nie słychać. Kolorowe światła migają, a nasze mózgi atakuje lawina dźwięków dyskotek. Zapach potu i grillowanego mięsa. Galeria przedziwnych postaci. Lubię tu być. Biorę Beatę za rękę.

Noc dopiero się zaczyna.....